2019.08. Svalbard, Spitsbergen – wyprawa jachtem „Ocean B”

Arktyka ma w sobie coś, co powoduje, że chce się tam wracać, dlatego wróciłem w te ciekawe rejony. W tym roku w rejonie archipelagu Svalbard było więcej lodu niż w latach poprzednich. Dlatego jacht „Ocean-B”, na którym płynąłem dopłynął tylko trochę ponad 80 stopień szerokości geograficznej północnej.

1 Svalbard-Norway jpgSpitsbergen to największa wyspa Norwegii, położona jest w archipelagu Svalbard, na Oceanie Arktycznym. Ma powierzchnię ok. 39 tys. km² i jest górzysta, w dużej mierze pokryta lodowcami. Wyspę tą odkrył w roku 1596 Willem Barents.

Longyearbyen jest stolicą i największym miastem Svalbardu. Moją przygodę z Arktyką zacząłem w tym mieście, dokąd przyleciałem samolotem.

2 0118Moje pierwsze wrażenie po wylądowaniu było bardzo ciekawe, bo widać było prawie wszystkie kolory z wyjątkiem zielonego, który w przyrodzie jest ważny. W Arktyce zieleń jest jak na lekarstwo. W Longyearbyen mieszka niewiele ponad dwa tysiące ludzi. Latem w czasie dnia polarnego, kiedy słońce w ogóle nie zachodzi przebywa tu więcej a na zimę zostaje trochę mniej, bo długa noc polarna z okazyjną zorzą nie zachęca do mieszkania. Surowość i potęga krajobrazu mocno działa na psychikę mieszkańców i przybyszów coraz częściej odwiedzających te fascynujące rejony. Po wylądowaniu było tam 7 stopni na plusie, a w Polsce i Vancouver w tym samym czasie było prawie 30 na plusie.

3 0086W porcie było dużo różnych jednostek pływających. Najwięcej małych szybkich łodzi motorowych służących do wożenia turystów oraz komunikacji pomiędzy różnymi osadami i stacjami polarnymi w okolicznych fiordach, bo dróg lądowych praktycznie nie ma. Wśród jachtów najwięcej było z Polski.

4 6385Jacht „Ocean B”, na którym miałem spędzić prawie trzy tygodnie czekał na nową załogę.

5 6406Cała „stołeczna metropolia” to luźna zabudowa niskich domków. Ulice są szerokie, tylko główniejsze są utwardzone, bo przez większość roku leży tutaj śnieg na zamrożonej ziemi. Na okolicznych szczytach widać wieczne śniegi.

6 6422Nad miastem na okolicznych wzniesieniach widać pozostałości po dawnych kopalniach węgla, który przez lata był eksploatowany na tej wyspie. Zmiany ekonomii i polityki światowej spowodowały, że obecnie nie opłaci się wydobywać na tej arktycznej wyspie.

7 0087-94Dwa pomniki w centrum miasteczka: górnik, który przez lata był symbolem Spitsbergenu i biały niedźwiedź, który był i jest stale symbolem Arktyki.

8 0106Latem do komunikacji używane są normalne samochody, ale zimą bardziej wygodne i sprawne są pojazdy śniegowe, które latem parkują w różnych miejscach.

9 0086-6419Bardzo ciekawe konstrukcje tych pojazdów przypominają wyglądem klasyczne samochody, nawet są do nich specjalne przyczepki. Wszystko z myślą o życiu w tych trudnych arktycznych warunkach. Wszystko potrzebne do życia w tym trudnym klimacie sprowadzane jest ze stałego lądu

10 6415Tak wygląda łąka bardzo daleko na północy. Nawet są małe kwiatuszki dla spragnionych widoków ogrodów botanicznych.

11 Longyearbyen area (1250p)Następnego dnia po zaokrętowaniu, wcześnie rano popłynęliśmy w głąb fiordu Billefiorden gdzie jest kilka ciekawych miejsc.

Piramiden (Piramida)

12 0232Miasto duchów w dalekiej Arktyce, które powoli staje się atrakcją dla coraz licznie odwiedzających turystów

13 6485Najpierw odwiedziliśmy Pyramiden, czyli sowieckie (później rosyjskie) opuszczone miasteczko górnicze, gdzie w latach 1911-1998 wydobywano węgiel kamienny. W 1998 roku osada została ewakuowana i opuszczona.. Na poczatku była tam osada Pyramiden, a później prężnie rozrastające się miasteczko, które powstało dzięki okolicznym dużym złożom węgla. Każdy chciał tutaj pracować, ponieważ ówczesne władze ZSSR traktowały Piramidę, jako miejsce o bardzo ważnym znaczeniu strategicznym i wizerunkowym.

14 6638Tutaj, mimo żelaznej kurtyny, swobodnie spotykał się wschód z zachodem Europy. Formalnie pod zarządem Norwegii, a faktycznie pod wpływem Moskwy. Piramida rosła w siłę, bo węgla wydobywano coraz więcej.

15 6518Obecnie pozostały ruiny kopalni. Może ktoś zastanowią się, skąd węgiel na Arktyce? Przecież nie ma tu drzew poza 2-centymetrowymi skarłowaciałymi wierzbami! Tutaj przyda się lekcja geografii i dwa hasła: Gondwana i wędrówka kontynentów. Obecny Svalbard przywędrował do Arktyki z południa. Przybyły z nim również uwięzione w skałach drzewa.

Lata 90 dwudziestego wieku były trudnym okresem dla rozpadającego się ZSSR, który przestał dotować Piramidę. Zawieszono wydobycie węgla i wyjechali stamtąd ludzie. Tak powstało miasto duchów. Obecnie business zaczyna wracać. Wprawdzie nie kopalnie, ale turyści, którzy coraz liczniej zaczynają odwiedzać to miejsce.

16 6564W porzuconych halach kopalnianych do dziś zalegają liczne buteleczki sowieckiej wódeczki, niestety już puste, ale można było stuknąć się nimi do wspólnego toastu przed kamerą.

17 6517Jako pomnik dawnej świetności tego miasteczka zachowano ostatni wózek z węglem wydobytym w tej kopalni 31 marca 1998 roku.

18 6527Stary, już mocno przechylony i walący się budynek drewniany z początku powstawania tej osady ciekawie kontrastuje z murowanymi blokami mieszkalnymi, obecnie też porzuconymi i niezamieszkiwanymi. Kiedyś w Piramidzie było wszystko, czego potrzebowali ludzie do życia: sklep, teatr, basen, kantyna obiekty sportowe itp.

19 0297Miasto „duchów”, ale białe niedźwiadki można spotkać wszędzie na Spitsbergenie, dlatego karabin na wszelki wypadek może być przydatny. Gdyby niedźwiadek pokazał się to jednak lepiej byłoby nie strzelać, bo są wielkie kary za zabicie tego białego króla tych ziem.

20 6635Centralnym miejscem mieszkalnej części Piramiden, jest wielka aleja zwana żartobliwie Champs-Elysees. Na tabliczkach jest napisana nazwa: „Ulica 60-ciolecia Wielkiego Października”. U jej szczytu znajduje się najbardziej wysunięte na północ i istniejące do dzisiaj popiersie Lenina.

21 6640-0333Flaga z młotem i sierpem dumnie powiewa a na wszystko to patrzy z pomnika wielki wódz rewolucji Władimir Illicz Lenin. Kiedyś przed nim defiladowały pochody pierwszomajowe. Oglądając takie widoki przypomniały mi się dawne czasy, kiedy to podróżowałem po byłym ZSRR różnymi środkami transportu: jachtami, statkami pasażerskimi, samolotami i lądem, czytaj: 1972-77 Paszporty i podróże z PRL

22 0327Obecnie defilują tylko jelenie, które chętnie pozują do fotografii.

23 6620Z drugiej strony długiej ulicy 60-ciolecia Rewolucji Październikowej, naprzeciwko pomnika Lenina, jest inny pomnik z napisem: „Arktyczny Spitsbergen” z dwoma symbolami: biały niedźwiedź i górnictwo. Wszystko to na 79 stopniu szerokości geograficznej północnej.

24 6627Opuszczone domy mieszkalne okupują na zewnętrznych parapetach okien liczne ptaszki, które uwiły sobie gniazda. Przechodząc koło takich domostw smród jest trudny do wytrzymania.

Piramiden jest obecnie w stanie hibernacji. Plan jest wielki – zrobić z tego miejsca kierunek turystyczny.

25 6648Uruchomiono już hotel i w przyszłym roku ma ruszyć intensywna promocja Piramidy. Mają przybywać tutaj bogaci turyści, którzy dużo zapłacą za pobyt w tym osobliwym miejscu.

26 0377Po zwiedzaniu tego ciekawego miejsca przyjemnie było posiedzieć i ugrzać się w tym hotelu. W barze był duży wybór rosyjskich alkoholi i różnych innych napojów. Dziwne miejsce, bo niby akcentowane są tam rosyjskie korzenie z podkreśleniem władzy sowieckiej, ale rosyjskich rubli nie akceptują, wszystkie inne waluty są OK z wyjątkiem „rubljej”.

27 6659Mały powrót do historii techniki. Takie telefony zachowały się chyba tylko tam gdzie czas zatrzymał się. Wielu współczesnych młodych użytkowników smartfonów prawdopodobnie nie wiedziałoby jak używać takie ustrojstwo.

Kończąc zwiedzanie tego bardzo niecodziennego miejsca, idąc do przystani gdzie cumował nasz jacht można było wrócić to widoków niezniszczonej cywilizacją natury i podziwiać wspaniały widok na Billefjord i ogromny lodowiec

28 0284Adolfbukta to zatoka znajdująca się w środkowej części Billefjorden, będącej odnogą Isfjorden, w centralnej części Spitsbergenu. Schodzi do niej lodowiec Nordenskiöldbreen o długości 25 km i szerokości 11 km.

29 6737„Ocean B” zakotwiczył blisko czoła lodowca.

30 0287Na brzeg obok lodowca popłynęliśmy na dinghy.

30a 6706Duże wrażenie robi czoło lodowca z formacjami lodowymi przypominającymi wydrążone jaskinie.

30b 0305Widoki są naprawdę urzekające i zapierające oddech w piersi. Żadne zdjęcie tego nie pokaże to trzeba zobaczyć na żywo

31 6744Widać, jaki człowiek jest mały w obliczu tego, co stworzyła natura.

32 0318Lodowiec jest na wyciągnięcie ręki.

Petuniabukta jest najdalej wysuniętą na północ zatoką w Isfiorden. Znajduje się tam letnia stacja polarna Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

33 0458Na brzeg jak zwykle popłynęliśmy na dinghy. Nasza wizyta nie była tylko turystyczna, bo mieliśmy do dostarczenia paczkę z Longyearbyen.

34 6777Polarnicy z tej stacji przyjęli nas bardzo życzliwie i podzielili się informacjami o ich życiu i badaniach naukowych, które prowadzą w tym miejscu. Cała stacja składa się z trzech kontenerów i namiotu pomiędzy nimi. W jednym kontenerze, trochę większym od dwóch pozostałych jest jednocześnie kuchnia, świetlica, biuro i miejsce pracy ośmiu naukowców. W dwóch mniejszych są sypialnie z dwoma piętrowymi łózkami w każdym. Jedna sypialnia jest damska a druga męska. W namiocie jest magazyn, warsztat i miejsce pracy. Na zimę stacja jest zamykana i cały sprzęt razem z namiotem chowany jest do tych kontenerów. Obok jest podobna stacja czeskich naukowców.

Warunki życia i pracy naukowej w tej letniej stacji bardzo odbiegają od tego, co jest w stałej, całorocznej stacji Polskiej Akademii Nauk w Horn Sundzie, której niestety nie miałem okazji odwiedzić w tym rejsie.

Skansbukta

35 6790Na noc zakotwiczyliśmy w zatoce Skansbukta gdzie stały dwa inne jachty. Na brzeg nie płynęliśmy, bo brakowało czasu i załoga była zmęczona po całodziennych licznych atrakcjach.

36 6788Na brzegu widać było obóz namiotowy jakiejś wyprawy albo może turystów ekstremalnych. Dookoła tych namiotów przez całą noc chodził wartownik uzbrojony w karabin. Białe niedźwiadki mogą pojawić się w każdej chwili.

37 Svalbard Google jpgWcześnie rano, co jest pojęciem umownym, bo w sierpniu na Spitsbergenie dzień trwa przez 24 godziny na dobę wypłynęliśmy z Isfiorden. Po południu zakotwiczyliśmy obok piaszczystej plaży Poolepenten.

38 0643Nasi jachtowi wędkarze mieli pełne ręce roboty, bo ryby brały bardzo dobrze. Ponoć ryby nie mają głosu, ale jak widać na zdjęciu Tadeusz znalazł wspólny język ze swoją wędkarską zdobyczą.

39 6940Na dinghy popłynęliśmy na pobliska plażę gdzie leniwie wylegiwało się stado morsów.

40 6931Te leniwie wyglądające stworzenia w wodzie poruszają się bardzo szybko i mogą być zagrożeniem dla malutkiego pontonu, na którym pływamy na brzeg. Dlatego trzeba uważać i nie zbliżać się zbyt blisko żeby ich nie drażnić.

41 6949Z bliska lepiej ich oglądać używając tylko teleobiektywu.

42 0664Takie kości robią odpowiednie wrażenie „Memento mori”.

43 6969Cały dzień płynęliśmy wzdłuż zachodniego brzegu Spitsbergenu i podziwialiśmy licznie lodowce schodzące do morza. Właściwie cała wyspa pokryta jest jednym lodowcem, który ma liczne odnogi schodzące do różnych fiordów. Każdy z nich oglądany z płynącego jachtu zmienia się i wyłaniają się stale nowe niezapomniane widoki.

Na kolejna noc zakotwiczyliśmy w miejscu zwanym London w Kongsfiord.

Ny-London lub Camp Mansfield.

44 7035
Fiord Kongsfjord został odkryty przez Jonas Poole już w 1610 roku. W tym okresie Anglicy i Holendrzy łowili w tej okolicy wieloryby. Po okresie wielorybnictwa obszar ten był wykorzystywany głównie przez traperów. W roku 1906 Ernest Mansfield odkrył na półwyspie Blomstrand złoża marmuru. Firma The Northern Exploration Company ltd rozpoczęła swoją działalność już w roku 1911. Powstały budynki mieszkalne, warsztaty, kolejki, dźwigi i maszyny parowe. Mogło tam pracować i mieszkać nawet do 70 osób. Z marmurowego kamieniołomu wydobyto niewiele marmuru, ponieważ okazało się, że marmur rozpadał się i był bezużyteczny. Było to prawdopodobnie spowodowane działaniem mrozu. Dziś jest to jedynie atrakcyjne miejsce dla turystów.

45 6999Na brzegu nie byliśmy sami, bo jest to miejsce odwiedzane przez różne jachty i małe statki pasażerskie.

46 7048Można powiedzieć, że był nawet tłok, bo przypłyną dość duży statek i pasażerów przywieziono na brzeg.

47 0767Drewniany stuletni budynek jest zachowany w bardzo dobrym stanie. Wygląda na to ze arktyczny klimat dobrze konserwuje drewno, które naturalnie tutaj nie rośnie. Wszystkie materiały i sprzęty musiały być przywożone z dalekiego kontynentu.

48 7027Maszyna parowa trochę zdemontowana, ale trzyma się dobrze i jest atrakcją dla turystów.

49 0813Dźwig, który służył do ładowania kamieni na statki i odbierania zaopatrzenia też wygląda na dobrze zachowany.

50 7075Fiord Kongsfjord z prawie wszystkich stron otoczony jest wieloma lodowcami.

51 7082Wspaniałe krajobrazy, lodowce i zaśnieżone góry to typowy obrazek Spitsbergenu.

Ny-Ålesund

52 0841
Miejscowość Ny-Ålesund znajduje się około 1200 km od bieguna północnego. Jest ona najdalej na świecie wysuniętą na północ osadą zamieszkiwaną całorocznie przez ludzi.

53 0860Port w tej miejscowości jest również najdalej na północ położonym portem, gdzie mogą cumować do kei jachty i małe statki, które dowożą tutaj zaopatrzenie.

54 7173Zacumowaliśmy do kei gdzie stał zaprzyjaźniony z nami polski jacht „Hi Ocean One”. Prawie we wszystkich miejscach dotychczas odwiedzonych spotykaliśmy się razem. Tym razem było to pożegnalne spotkanie, bo kpt. Gabriel Kania ze swoją załogą zaczynał powrót na południe a my płynęliśmy dalej cały czas na północ.

55 0847Trzeba przyznać, że pogoda nam dopisywała. Od czasu wypłynięcia z Longyearbyen praktycznie nie padało a słońce, które w Arktyce nie zachodziło przez cała dobę, chowało się jedynie za wysokie szczyty gór, rzadziej za chmury. Bezwietrzna pogada dodawała uroku tej scenerii. Była to jednak cisza przed burzą. Oglądałem później filmy z tego miejsca, co widać na tej fotografii. Tydzień później ta gładka woda przelewała się olbrzymimi falami przez to nabrzeże.

56 7167Znajduje się tu siedziba wielu stacji naukowo-badawczych narodowych i międzynarodowych wchodzących w skład systemu Światowej Obserwacji Atmosfery. W zimie przebywa tu 30 osób, a w lecie 130, w sumie ze stałymi mieszkańcami. Transport odbywa się drogą lotniczą lub morską praktycznie przez cały rok. Swoje placówki badawcze ma tu m.in.: Norwegia, Niemcy, Francja, Chiny, Korea Południowa, Wielka Brytania i Japonia.

57 7166
Od roku 1916 do 1963 w Ny-Ålesund wydobywano węgiel. W listopadzie 1962 wybuch metanu spowodował śmierć 21 górników. Ten poważny wypadek i stwierdzone przez komisję badającą przyczyny wypadku niedociągnięcia spowodował, że rząd norweski zdecydował o zamknięciu kopalni. Nie wpłynęło to na kopalnie w osadach ZSRR (później Rosji), które działały aż do roku 1998.

58 7169Dla potrzeb kopalni zbudowano linię kolejową, była to najbliżej bieguna położona kolej na świecie.

59 0893Oczywiście jest tu pomnik wielkiego polarnika Roalda Amundsena, który jest uważany w Norwegii za bohatera narodowego. Prawie w każdym norweskim mieście są jego pomniki. Od 1968 w Ny-Ålesund jest baza Norweskiego Instytutu Polarnego.

60 7145Znak „Stop”, ostrzeżenie o białych niedźwiedziach i zakaz wychodzenia bez broni palnej poza ten punkt oznaczający granice miasta. Wracając do miasta należy rozładować broń. Właśnie do tego celu służy ta czarna rura. Należy wystrzelić w nią i w ten sposób w bezpiecznie rozładować karabin.

61 0901Daleka północ, najbliżej bieguna położone osiedle ludzkie, ale małe kwiatuszki potrafią tu rosnąć podczas bardzo krótkiego lata. Taka mała namiastka domowego ogródka.

Smeerenburg

62 SmmrenburgKolejne miejsce, które odwiedziliśmy w tym rejsie to rejon Smeerenburga. Jest to północno zachodni kraniec wyspy Spitsbergen, tylko kilkanaście Mil morskich poniżej 80 stopnia szerokości północnej.

63 7203Zdążyliśmy rzucić kotwicę w pobliżu Virgohamny i rozdmuchał się najpierw silny wiatr a potem był już regularny sztorm z północnego zachodu, wiatr do 40 węzłów. Zatoka a właściwie szeroka cieśnina pomiędzy wyspami dawała tylko ograniczoną osłonę od wiatru. Na wodzie pojawiły się spore grzywacze. Zrobiło się zimno i nawet zaczął sypać śnieg. Na okolicznych wzgórzach granica zaśnieżenia z wyższego poziomu opadła do poziomu morza. Temperatura odczuwalna była poniżej zera, ale wewnątrz jachtu było stale ciepło i przytulnie.

64 7211W tych warunkach grupka odważnych z naszego jachtu popłynęła pontonem na brzeg, ale szybko wrócili całkowicie przemoczeni. W Arktyce pogoda często zmienia się, ale porównanie tego, co było dwa dni wcześniej w Ny-Ålesund i to, co w tym miejscu widzieliśmy, było jak dwa przeciwne bieguny. Przepłynęliśmy na druga stronę, pod osłonę wyspy, ale wiatry spadowe zmieniające kierunek nie dawały spokoju. Jacht podskakiwał na fali i szarpał łańcuch kotwiczny, który pracował bardzo ciężko. W pewnym momencie jedno ogniwo łańcuch pękło. Był wielki huk i prawie 100 metrów łańcuch razem z kotwicą zostało na dnie około 15 metrów pod powierzchnią wody. Nie było wyboru i przez kilkanaście godzin pływaliśmy wzdłuż brzegu w jedną i drugą stronę.

65 1025Na drugi dzień sztorm trochę wydmuchał się i próbowaliśmy wyłowić zatopiony łańcuch trałując po dnie różnego typu haczyki i na koniec zapasową kotwicą, ale niestety nie udało się wyłowić naszej zguby.

66 0995Trzeciego dnia znowu zaświeciło słońce i można było popłynąć na brzeg żeby obejrzeć interesujące miejsca.

67 7269Nasz jacht stał bez ruchu na zapasowej kotwicy. Wiatr całkowicie przestał wiać i burty jachtu odbijały się w lustrzanej tafli wody.

68 7302Najpierw popłynęliśmy na południowy brzeg do Virgohamny. Widoki były niecodzienne, bo ośnieżone góry odbijały się w lustrze wody.

69 7287Foki z zainteresowaniem przyglądały się naszej grupie i wcale nie reagowały na naszą obecność.

70 7300Wyglądało na to, że te sympatyczne zwierzątka lubią wygrzewać się na kamieniach.

71 7313Potem popłynęliśmy w stronę lodowca Frambreeen, który w słońcu wglądał zupełnie inaczej niż w sztormie dwa dni wcześniej. Wspaniałe krajobrazy lodowej krainy, lodowce i zwierzęta Arktyki to jest to, co robi wielkie i niezapomniane wrażenie.

72 7361Po drugiej stronie na plaży w Smeerenburgodden morsy też rozkoszowały się piękną pogodą.

73 7341Morsy z zainteresowaniem przyglądały się nam, czyli intruzom chodzącym po ich królestwie.

Był dzień 22 sierpnia, chciałoby się postać trochę dłużej w tej okolicy, bo było, co oglądać szczególnie w tak ładną pogodę. Niestety trzeba było zadecydować gdzie i jak płynąć dalej, bo kolejne dni mijały a do Tromso gdzie 1 września mieliśmy zakończyć rejs było bardzo daleko. Był plan żeby przepłynąć cieśniną Hinlopen oddzielającą wyspę Spitsbergen od Nordaustlandet. Przed tym ostatnim sztormem byłaby taka możliwość, ale ściągnięte przez satelitę mapy zalodzenia pokazywały, że lód przemieścił się i było ryzyko zablokowania się. Dodatkowo prognoza wiatrowa była bardzo zła. Dwa kolejne sztormy miały przejść pomiędzy Spitsbergenem o wybrzeżem Norwegii. Co robić? Czekać na wyspach i spóźnić się do Tromso, gdzie miała być wymiana załogi, czy próbować przepłynąć tą długa trasę ponad 700 Mm przed rozdmuchaniem się sztormu?

Do granicy wiecznego lodu było już bardzo blisko a do 80 stopnia N tylko kilkanaście Mm. Zdecydowaliśmy zaliczyć ten specyficzny równoleżnik ma kuli ziemskiej i potem non stop płynąc na południe do Norwegii.

Na początku relacji z tego rejsu pisałem o rekordowym zalodzeniu w tym roku w rejonie Spitsbergenu.

74Mapki zalodzenia pokazują, że w lutym w rejonie północno zachodniego Spitsbergenu było mniej lodu niż w połowie sierpnia, kiedy rozpoczynaliśmy ten rejs. Granica wiecznego lodu przybliżyła się do wyspy i dlatego nie mogliśmy popłynąć zbyt daleko na północ.

80 stopień szerokości geograficznej północnej

Znajduje się tylko 600 Mm, czyli 1111km od Bieguna Północnego. (Dla nieobytych z nawigacją przypominam, że to 10 stopni razy 60 Mm). My dopłynęliśmy tylko niewiele ponad jedną Mm za ten równoleżnik.

Na morzu popularne są chrzty dla neofitów pierwszy raz przekraczających równik, rzadziej krąg polarny, ale ostatni stopień szerokości geograficznej liczony w dziesiątkach jest znacznie rzadziej przekraczany, bo jest on ponad półtora tysiąca kilometrów nad kręgiem polarnym.

75 7426Żeby przekroczyć 80 stopień, Neofici musieli przejść przez koło ratunkowe. „Neptun” polewał im głowę zimną arktyczną wodą z oceanu a jego pomocnik uderzeniem wiosła w d… pomagał przejść przez koło. W sumie była fajna zabawa. Wszystko to odbywało się dokładnie o północy, podczas dnia polarnego trwającego przez cała dobę.

76 Piotr LW Arktyce byłem nie pierwszy raz, ale pierwszy raz tak blisko Bieguna Północnego, dlatego nie ominęła mnie taka atrakcja.

77Żeby było ciekawiej i więcej atrakcji Adam postanowił zabawić się w morsa i wyskoczył za burtę żeby wypić arktycznego drinka, oczywiście ze stosownym na taką okazje lodem.

78 Piotr Lubaczewski CopyPo zakończeniu tej ceremonii, kapitan jachtu Andrzej Górajek gratulował całej piątce neofitów.

79 7404Z jednej strony do granicy wiecznego lodu pokrywającego Ocean Arktyczny było bardzo blisko. Z drugiej strony widzieliśmy góry północnego Spitsbergenu już całkowicie pokryte śniegiem. Był to sygnał, że trzeba uciekać na południe.

80 7406Jeszcze słońce świeciło, ale krążąc dookoła widnokręgu w jednym miejscu swojego obrotu zbliżało się do poziomu wody.

81 0429W Arktyce zwykle bywa tak, że pogoda potrafi zmieniać się bardzo szybko i pokazały się niskie chmury.

82 0529„Żagle staw” i kurs jak najszybciej na południe, żeby uciec przed zapowiadanym sztormem.

83 0691Mijając trawers południowego cypla Spitsbergenu, na pokładzie jachtu odbyła się mała ceremonia pożegnania tej wyspy.

84 7581W mesie zjedliśmy pożegnalny obiad, który przygotowała kierowniczka kambuza Halina, żona kapitana jachtu. To było pożegnanie Spitsbergenu, ale cały czas byliśmy jeszcze w umownych granicach Arktyki.

85 0900Oficjalnie Arktyka dla nas kończyła się przy wyspie Niedźwiedziej (Bjornoya Isl) należącej do archipelagu Svalbard, która jest tą umowną granicą. Na wyspie tej jest ścisły rezerwat przyrody i w okresie lata, kiedy jest okres lęgowy ptaków nie można tam wychodzić na brzeg. Tak dużo ptaków w jednym miejscu dawno już nie widziałem. Przypomniał mi się stary film pt. „Ptaki”, ale widać było, że te ptaki są bardzo przyjaźnie nastawione do ludzi.

86 0932Na krótko stanęliśmy w dryf i nasi jachtowi wędkarze mieli zajęcie. Ryby brały bardzo dobrze. Jeszcze nie zostały ustawione na pokładzie skrzynki na ich trofea a już po trzy łapały się na jedną wędkę.

87 7670Pożegnaliśmy tą ostatnia arktyczną wyspę. Postawiliśmy zredukowane żagle i wychodząc z osłony wyspy zbliżaliśmy się do rejonu zapowiadanego sztormu. Nie udało się nam zdążyć przed sztormem i przez ponad dobę sztorm dobrze nas pobujał, ale bezproblemowo dotarliśmy do wybrzeża Norwegii. Dopiero pod koniec rejsu od 23 sierpnia słońce zaczęło chować się za horyzontem i mieliśmy noce, ale dość krótkie.

Przez tydzień żeglowaliśmy non stop ponad 700 Mm, od 80 stopnia do północnego krańca Europy Northkapp.

1 Svalbard-Norway jpgSzkoda było, że zostało nam więcej czasu na porty Norwegii kosztem Spitsbergenie, ale opłynięcie Nortkaap było pewną rekompensatą. Odwiedzone porty północnej Norwegii to jest temat na następne opracowanie. Tymczasem polecam mój opis rejsu do Nordkaap i portów Norwegi, ale statkiem pasażerskim: 2018-06 Nordkaap i porty Norwegii 

88 1808Rejs zakończyliśmy w Tromso gdzie cała załoga pozowała do wspólnej fotografii. W sumie w ciągu 17 dni przepłynęliśmy 1168 Mil morskich. W tym 60 godzin przy wietrze ponad 6 stopni Beauforta.

„Żeglowanie za kołem podbiegunowym ma urok świeżości odkrywanego świata, a krajobrazy, jakie się tam widuje, są rzadkiej piękności. Kto raz zakosztował takiej żeglugi, będzie tam ciągle wracał myślami i będzie marzył, by tam jeszcze pożeglować”.  Tak pisał znany polarnik kpt Dariusz Bogucki w książce „Jachtem na wody polarne”.

To chyba jest najlepsze podsumowanie moich wrażeń z tego rejsu. Wierze, że wrócę do Arktyki tylko pozostaje pytanie, kiedy?

Tekst: Jerzy Kuśmider

Zdjęcia: Jerzy Kuśmider i Halina Nadolska.

6 Comments

  1. Jurek, interesująca podróż do Svalbardu. Kiedyś marzyłem aby tam pojechać. Co prawda te marzenia się zmieniły, lecz pozostał niesmak niespełnienia ich. Happy Traveling.

    Polubienie

  2. Mam nadzieję Jurek, że to wszystko wydasz, bo szkoda byłoby aby tyle zebranych informacji miało gdzieś, na twardych dyskach, pozostać niedocenione. A tak nawiasem mówiąc, to jednak trochę szajbę trzeba mieć, żeby gdzieś na dalekiej północy i to w dodatku na obszarach opuszczonych nawet przez Kacapów, szukać marynistycznych uroków. Docenisz przynajmniej podwójnie, uroki wysepek położonych w akwenie pomiędzy Vancouverem i Victorią, gdzie przyszło Ci spędzić spory kawał Twojego dorosłego, żeglarskiego żywota. Życzę dalszych niezapomnianych wojaży i stałe stopy pod kilem.
    Pozdrawiam,
    Tadeusz

    Polubienie

  3. Drogi JURKU !
    Serdeczne dzieki za opisana podroz ! Czuje sie tak, jakbym byla razem z Wami na Spitzbergenie !!!
    Oczywiscie – zawsze Cie podziwiam, za Twoje wspaniale podroze i przygody !
    Ex- zeglarka : Helena Liliana Duchowska, obecnie -retired M.D., Ph.D.

    Polubienie

  4. Bravo Jurek,,pięknie opisałeś naszą wyprawę ,miło było dzielić tą wyprawę z Tobą ,serdecznie pozdrawiam,,wszystkiego najlepszego na lądzie,pozdrawiam Tadeusz

    Polubienie

  5. Fantastyczne zdjjecia – I bardzo interesujaco opisana wyprawa. Gratuluje odwagi I wytrwalosci „morskiego wilka.
    Serdecznie pozdrawiam
    Elzbieta Kozar

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s